Wszelkie Formalności

Inne nie ujęte wcześniej. Chesz coś napisać nie wiesz gdzie . To miejsce będzie dobre .
laim
mistrz
Posts: 100
Joined: Wed Oct 18, 2006 8:11 pm

Wszelkie Formalności

Postby laim » Thu Sep 13, 2007 6:05 pm

Wszelkie Formalności


(Koszty choroby,śmierci i pogrzebu, z relacji doświadczonej osoby; stan 2006-2007.)




Pochówki najlepiej organizować przez firmę komunalną, pod nadzorem gminy. Jeżeli kupisz trumnę z tych droższych, to z tego, co masz przyznane na pogrzeb nie zostaje prawie nic! Wedle kosztów nie ma możliwości manewru. W mediach natomiast mówi się, że za skórę bierze się około 1600 zł. Jakby nie patrzył nie mieści się, to w rachunkach. Firmy muszą działać wedle jakiś działań poza prawnych.

Najpierw dostałem zlecenie pochowania wuja, był alkoholikiem nabawił się przez, to aldshaimera. Jego żona w tym czasie miała poważne problemy trawił ją nowotwór. Wuj jako pacjent szczególnej troski przebywał w hospicjum. Technicznie, w takim zakładzie nie dzieje się dobrze. Na każdy posiłek karmienie poważnie chorego, trzeba poświęcić około godziny! Nieliczna obsługa nie jest w stanie cierpliwie podejść do poszczególnych przypadków. Ludzie zarabiają tam po 700/800 złotych. Nie ma motywacji, ani możliwości żeby opanować sytuację w przepełnionej placówce.

- Niesienie krzyża 100 złotych!

Wujek Stach wytrzymał w hospicjum półtora miesiąca. Nie było ciekawie, miał bule brzucha, nic nie jadł! W pewnym momencie zapytałem się pielęgniarek czy on w ogóle się wypróżniał? Nie zauważyły, nie było okazji, przez dwadzieścia dni chory wije się z bólu i nikt nic nie wie, dlaczego?

-Taka umieralnia, taśma do momentu śmierci!

Wujka Staszka wizytowałem tylko ja, cała rodzina nie miała na to ochoty, być może nie czuła się zobowiązana. Kiedy przychodziłem do hospicjum wujek mimo tego, że był jak warzywo, uśmiechał się, ale były i momenty, kiedy, to wyładowywał na mnie gniew, chwytał mnie wtedy za barki, mścił się, za to, że cierpi w zamkniętym oddziale. Nie był łatwym pacjentem, buntował się, walczył, pluł i szczypał! Jego intelekt prawie nie funkcjonował, aż przyszedł czas, kiedy zanikł mu odruch połykania, obsługa dawała mu wtedy sondę.

- Dać komuś kwotę za opiekę?

Dopóki była stabilizacja czułem się zadowolony, byłem przy nim po kilka godzin dziennie, w między czasie sygnalizowałem ciotce, aby finansowo uregulowała sprawę przyszłej pielęgnacji nad mężem. Nie chodziło o łapówkę, ale zwyczajnie legalne rozwiązanie. Ciotka wiedziała, że wszystko nie idzie jak trzeba. Sama była ciężko chora, z drugiej strony miała żal do męża, za to, że nieustannie pił, stosował przemoc od momentu ślubu, do pojawienia się choroby. Staszkowi, jak powiedział lekarz: - Alkohol zżarł mózg!

- Ludzie nie chcą odwiedzać umierających i chorych.


W hospicjum panuje ponura atmosfera. Wielokrotnie pognębiony sytuacją czułem ogromny smutek i bezradność, oglądanie umierania zmienia człowieka! Na pięćdziesiąt osób leżących w zakładzie, dziennie było odwiedzanych trzy/cztery!

Ciężko mi było, być może, to ja przyspieszyłem zgon wuja. Zasugerowałem przecież pielęgniarkom, żeby podać mu ziołowy lek na przeczyszczenie. Tak też się stało, środek zadziałał, ale cztery dni później wuj źle się poczuł, a następnie zmarł!

- Rodzina do końca zachowała dystans!

Moje pełnomocnictwo obejmowało, nie tylko opiekę, ale i zorganizowanie wszelkich formalności związanych z pochówkiem.
W dwa dni trzeba było załatwić akt zgonu, pogrzebówkę w Zusie, rozmaite upoważnienia. Trumnę zamówiłem dębową za 1200 złotych, krzyż za 100, mycie ciała za 300! Z tym przygotowaniem zwłok nieboszczyka do pogrzebu zachodzą pewne komplikacje, drużyna odpowiedzialna za te zadanie woła sobie, dodatkową stówkę do kieszeni. Wystarczy jedno spojrzenie na wykonawców, aby zrozumieć, na co idą te pieniądze.


-Transport zwłok wchodził w koszta meykapu!


Praktyczna porada! Jeśli ktoś ma zamiar otworzyć trumnę podczas ostatniej ceremonii, niech nie żałuje wspomnianej stówki, bo w innym wypadku widok nieboszczyka może przerazić na całe życie!
- Potem jest noszenie trumny, do wykopanego dołu.
- Druga praktyczna wskazówka! Co wybrać, czy tradycyjny system chowania, czy novum, czyli "system śląski",bez zasypywania dołu przy rodzinie? Jeżeli zdecydujemy się na wariant łagodniejszy, z układaniem kwiatów na kraty, to proponuje po około piętnastu minutach, powrócić na miejsce pochówku, by zobaczyć jak robota została wykonana. - W moim przypadku przez zbagatelizowanie sprawy, musiałem sam łopatą uformować mogiłę!

Ceremoniał przegalopował rutynowo, ksiądz bardzo się spieszył, nie tylko ja miałem wrażenie, że jest nie tak jak być powinno. Dobrze jest, więc zdyscyplinować i duchownego.

- Jeśli chodzi o kwiaciarnie.

Tu nie można również odpuścić! Każdy pragnie zebrać swoje żniwo. Żeby na grobie nie pojawiły się zwiędłe badyle zamiast kwiatów, za które słono się płaci, w żadnym wypadku nie można na wstępie płacić całej należności. Dobrym rozwiązaniem jest zaliczka, która automatycznie daje motywacje do uczciwości. Tych zagadnień jest bez liku, najczęściej w momencie traumy darujemy hienom fory, nie chcemy się wadzić, nawet w przypadkach, gdy dochodzi do zamiany trumny; to znaczy, płacimy za droższą, a dostajemy tańszą!

- Poczęstunek, warto czy nie warto?


Stypa odbyła się w bardzo dobrej atmosferze; to znaczy daleka była od traumatycznego modelu katolickiego, gdzie wszyscy są klasycznie zdołowani. Koszta imprezy, to 30 złotych za bardzo dobry obiad plus ciastko i napój na jedną osobę. Dziś restauracje prześcigają się z ofertami, można zbijać cenę, targować się, posiedzieć przynajmniej z pięć godzin.

- Informacja też kosztuje!


O śmierci swojego męża ciotka Anna dowiedziała się ode mnie. Nie mogła być na pogrzebie, z powodu poważnej operacji w związku z rakiem jelita grubego. Po zgonie wuja Stacha, Anna myślała, że zaczyna nowe życie, wolne od ucisku, zniewag i tego wszystkiego, co było koszmarem przeszłości. - Co ciekawe? Lekarze i rodzina, przez cały czas choroby, utrzymywali ją w niewiedzy. Najsmutniejsze jest, to, że ja sam starałem się umiejętnie dawkować nieprawdę, kreując przed umierającym człowiekiem optymistyczne wizje.
Z ciocią przez całe życie miałem bardzo dobre relacje, traktowała mnie wyjątkowo, ujrzała we mnie bratnią duszę, nie miała swoich dzieci.

- Propozycja!

W przeszłości wielokrotnie proponowała mi pewnego rodzaju ofertę. Chciała, abym, hipotetycznie opiekował się nią i jej mężem, kiedy zajdzie taka potrzeba. Otrzymałem wniosek przejęcia jej całego majątku to jest siedemdziesięciu tysięcy złotych w zamian za deklarację.- Odmówiłem! Rozumiałem, że nie mogę być cwaniakiem, który podejmuje zobowiązanie, a z drugiej strony, nie jest skłonny poświęcić swojego życia dla osoby chorej na aldshaimera. Oczywiście, mogłem ruszyć głową, w wyrachowaniu układać scenariusze, ale, to byłoby wstrętne. Ciotka Anna była zaskoczona, w ten sposób nabrała do mnie jeszcze większego zaufania.

- Z rodziną, za Pan Brat?

Toczyłem batalię o ciotkę, podobnie jak w przypadku wuja, każdy dzień życia przecież ma sens. W rozmowie z ordynatorem, uzgodniliśmy, że w zasadzie można jeszcze spróbować szczęścia w klinice. Jednak w tym zagadnieniu spotkał mnie nieoczekiwany opór ze strony rodziny! Miałem problem etyczny, krewni uważali, że tego rodzaju pobyt, to spory wydatek pieniężny, a przy tak złych rokowaniach, nie ma najmniejszego sensu uruchamiać całego procesu opłat z tym związanych. Byłem zdruzgotany, milczałem, nie mogłem powiedzieć Annie, co się dzieje, jaka jest jej realna sytuacja, jakimi zawodnikami są jej bliscy.

- Choroba postępowa.

Mówili tak: - Aniu! Lada dzień wyjdziesz zdrowa do domu! Trzeba będzie się leczyć, choroba ustanie. Nie ma powodu się martwić, podróżować po klinikach, Warszawach, Wrocławiach…, przechodzić niepotrzebne operacje! - Najgorsze, że ciotka w te opowieści naprawdę uwierzyła. W praktyce oznaczało, to przegraną, zaniechanie alternatywnych rozwiązań walki z rakiem finansowanych przez Unię Europejską. Były też i jej pieniądze, wszystko można było rozegrać inaczej.

- Bez łapówki, to Makabra!


Chora trąciła logikę, w tym czasie ponownie proponowała mi przejęcie kwot pieniężnych i mieszkania. - Odmówiłem!
Apelowałem do krewnych, że w tym szpitalu, bez łapówki jest trauma! Nie chcieli słyszeć, że bez datku do kieszeni nic nikogo nie interesuje. Opowiadałem, na co żaliła się ciocia. Postulowałem - Trzeba dać ordynatorowi z dwa tysiące i ciotka będzie traktowana jak księżniczka!

-Być jak oddział intensywnej terapii!

Zwłoka spowodowała, że ciotkę chciano już wypisać ze szpitala. Osobiście zostałem wezwany przez ordynatora na konsultację. Ten prosił mnie, aby poddał się nietypowemu szkoleniu w zakresie pielęgnacji pielęgniarsko-lekarskiej nad bliską osobą. - Nie łapówka, tylko interwencja wysokiego urzędnika państwowego spowodowała zmianę diagnozy, nie zostałem lekarzem, biała służba przestraszyła się konsekwencji.

-Polski folklor!


Pieniądze od ciotki, których nie chciałem, przejęła jej siostrzenica
Umierająca była już w zupełnie innym świecie, całą noc wyła z bólu, gdyż środki przeciwbólowe wedle prawa, przysługują pacjentom tylko po operacji! - VIP nie wytrzymał i interweniował! Zdecydowano, że osoba, która jeszcze parę godzin temu miała być wypisana do domu, idzie na stół operacyjny. Za pieniądze chorej kupiono środek na przeczyszczenie przed operacyjne. Ciotka jednak miała schorzenie korelujące z przeciwwskazaniami tego leku. Lekarze i obsługa nie zwrócili na to uwagi. Można cierpieć, wyć z bólu, z partaniny i warcholstwa, nieodpowiedniej diagnozy.

-Skóra kosztuje 1600 złotych!


Operacja była tylko środkiem doraźnym, rak w krótkim czasie przerzucił się na trzustkę po trzech miesiącach Anna umarła! Wiele zrozumiałem, zdobyłem doświadczenie, dopiąłem pogrzeb na amen. Ciocia była osobą uduchowioną i religijną, często dawała datki na kościół. Taki paradoks, w zaradności można wszystko dobrze zorganizować, być w porządku, jednak inni potraktują, to jak padlinę! - Ksiądz przeprowadził ceremonię bardzo obcesowo, w znacznie większym pośpiechu niż w przypadku wuja. Wszystko było dla niego anonimowe; rodzina, denat, ale nie pieniądze! W takich chwilach ludzie pokazują swój prawdziwy charakter. Każdy gest jest ważny, nawet sposób chwytania otrzymanego banknotu do ręki. Dobrze widać, co energię danego człowieka porusza. Najlepszym przykładem jest moja krewna, która w całości przejęła spadek, bez cienia zażenowania od majaczącej osoby. Szukuje się nowa historia rodzina będzie chodzić do sądu.

-Ładny wieniec kosztuje 400 złotych z hakiem!

Wykup miejsca na cmentarzu 600!

Sprawa sądowa 10 % od kwoty sporu!




/J.W.2007r./

Return to “Różne różności”

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 2 guests