DZIECIAKI

Inne nie ujęte wcześniej. Chesz coś napisać nie wiesz gdzie . To miejsce będzie dobre .
ipiszcze
uczen
Posts: 14
Joined: Wed Jun 06, 2007 8:38 am

DZIECIAKI

Postby ipiszcze » Fri Jun 22, 2007 3:08 pm

Witam wszystkich?

Właśnie skończyłam bawić się świecówkami i akwarelkami ze swoimi dziećmi.

Stąd pytanie: jak wasze dzieci podchodzą do waszych twórczych prac? Robicie coś razem? Może jakieś pomysły na rodzinne zabawy?

Pozdrawiam. Iwona

User avatar
DZIDZIUS
mistrz
Posts: 76
Joined: Sun Jan 14, 2007 7:40 pm

dzieciaki

Postby DZIDZIUS » Fri Jun 22, 2007 6:56 pm

Moje dziewczyny zawsze malowaly a jak starsza miala 10 lat a mlodsza 6 to pokusilam sie wystawic ich prace w necie ,bo sa piekne ,ale jak meza nie bylo czesto praca to zawsze saadalysmy i malowalysmy ,i rysunki mam w kolekcji starsza rysowala kulka jak twarze a mlodsza koniki ,i tak maja do dzis starsza ludzi i portrety a mlodsza tylko konie ,,,,-
a tak to duzo pracuje w wolatariacie na roznych kolkach z dziecmi takze niepelnosprawnymi ,wiedz wiem jak dzieciaki maja temperamet do malowania i talet a takze wyobraznie i widzenie myslowe przestrzenne ,poprostu patrza i widza ,choc perspektywy np, nie umieja namalowac ,
wiec kazde malowanie ze swoimi wlasnymi i cudzymi dziecmi zbliza uczy i daje radosc ,fajnie ze malujesz z dzieciaczkami ,ciesze sie

ipiszcze
uczen
Posts: 14
Joined: Wed Jun 06, 2007 8:38 am

Postby ipiszcze » Thu Jul 19, 2007 1:07 pm

Cześć!

Fajnie mieć już takie duże dzieciaki.Moje jeszcze są małe. Ostatnio strasza (prawie trzylata) malowała z wielkim przejęciem takie małe jabłuszka, które spadły z drzewa, a po pomalowaniu bardzo starannie myła i odkładała na kupke. Po czym brała nastepne malowała, myła, odkładała.... itd Nie wiem o co jej chodziło z tym myciem bo jeszcze dogadać się nie można, za mało mówi, ale widać w tym było jakis porządek :)

Nie wiesz czy do Charlotty można jechać z dziećmi? Bardzo mi się podoba idea tego pleneru, a mąż mi akurat jedzie na szkolenie.

Iwona

User avatar
DZIDZIUS
mistrz
Posts: 76
Joined: Sun Jan 14, 2007 7:40 pm

dzieciaki

Postby DZIDZIUS » Fri Jul 20, 2007 6:51 am

SUPER MALA ,NO TO BYL TAKI ARTYSTYCZNY PRZEKAZ ,
a do charloty niestety tego nie wiem wiem tylko ze doba tak normalnie bardzo drogo wychodzi w pokoju goscinnym , a uczestnicy maja mieszkac w jakis Kontenerach ,i chyba dla dzieci to nie wygodnie ,,mialy by sie gdzie bawic to napewno ,ale spac to chyba problem by byl ,zawsze mozesz sie sama spytac ,na mejla ,a ja sama jestem ciekawa jak te Kontenery beda wygladac ,nam doroslym takie warunki nie przeszkadzaja ,ale dziecia to sama wiesz ,choc czytalam ze mozna namiot wziasc jest taka mozliwosc ,tylko co wtedy z wyzywieniem ,a powiem ci ze moja corka ,jest tu tez na galerii ,ma 14 lat i tez zsie zastanawialam czy by ja nie zabrac ,ale ona jest juz starsza i sobie da rade ,,choc ja traktuje ten plener jako przygode i chacha maly wypad od rodzinki ,hihi

ipiszcze
uczen
Posts: 14
Joined: Wed Jun 06, 2007 8:38 am

Postby ipiszcze » Wed Dec 05, 2007 8:21 am

CZEść!

Chciałam sie dopisać pod NIGIELowym postem, a tu go nie ma.... Bo temat mnie też bardzo uwiera.

Mam dwulatka i trzylatkę z małym okładem i czasami mam naprawdę tego siedzenia z nimi dosyć. Zaczęłam rekreacyjnie malować, właściwie po to żeby z nimi nie zwariować. Miło jest z nimi się pobawić i patrzeć jak odkrywają kredki, farbki, wycinanie itd... ale tak naprawdę większość dnia składa się z wydawania posiłków, ładowania i rozładowywania zmywarki , wkładania i wyjmowania prania z pralki i nieustającego ścierania blatu w kuchni, odkurzania itp, które te wszystkie rzeczy są zazwyczaj niewidoczne. A raczej widać je świetnie wtedy gdy są nie zrobione. Bardzo angażuje się w to wszystko mój mąż, ale nie rozumie tego rodzaju znużenia, które mnie ogarnia trzech latach zajmowania się dziećmi naokrągło.

Nie staję na głowie, żeby wszędzie był porządek, bałagan mamy właściwie nieustający, ale dom to w końcu jest miejsce do mieszkania, w którym ma nam być wygodnie. A na nasze rodzinne podejście do tematu najlepiej oddaje końskie określenie"chów bezstajenny". Ale mimo wszystko roboty przy prowadzeniu domu jest tyle, że czasami mam dość.

Podziwiam Nigiel, że w tym wszystkim potrafiłaś wyznaczyć miejsce dla siebie i nie ma w tym nic anormalnego. Znalazłaś rozwiązanie dla swojej rodziny i TAK TRZYMAJ!

Pozdrawiam serdecznie. Iwona

niegel
Nowicjusz
Posts: 7
Joined: Tue Oct 24, 2006 8:40 pm

wróżki w kuchni

Postby niegel » Wed Dec 05, 2007 12:29 pm

No właśnie właśnie.....praca niewidoczna....ja zrobiłam taki eksperyment......po rostu zostawiałam wszystko i jako osoba bardzo zajęta i zdenerwowana....udawałam,że nie mam czasu...w końcu okazało się,że nie tylko ja jestem wróżką,która dokonuje cudów w kuchni,ale i mąż i córka odkryli ,że własnymi ręcami tez potrafią zdziałać cuda...:)...dla mnie to nie egoizm....czy moje lenistwo...ale jest taka masa rzeczy do zrobienia.....i kolejna moja życiowa mądrość- dom tworzą ludzie....ja nie jestem jedynym ludziem w domu...:)...skoro każdy ma swoje obowiązki poza nim....to trzeba się dzielić..
Iwonko dzieci w tym wieku są słodkie.....poczekaj jak dorosną to dopiero powiesz...takie szkraby bardzo chetnie pomagają....np.kto znajdzie kubek poza zlewem i go do niego włoży...dostanie nagrodę....u mnie to działało....bardzo przyjemnie wspominam tamte czasy....teraz to...wtedy robiło sie wszystko razem..teraz tajemnice....a kiedy było już tragicznie...mówiłam...mama musi naładować baterie....i patrząc na zdziwionego męża po prostu wychodziłam na samotny spacer...czy deszcz czy słońce i rozkoszowałam się zwyczajnym wiatrem...moja córka kiedy czasem chodzi ze mną ,mówi- mamo nie rób mi siary....:)co,już nie można rozłożyć rąk i czuć wiatr....?....dla mnie ci wszyscy,którzy nie chcą zatańczyć z małym dzieckiem gdy super muzyka,bo nie wypada i inni patrzą...są niewolnikami.....
albo co jest ważniejsze człowiek czy te przysłowiowe gary....
muszę odpocząć i tyle...gary i tak nie uciekną....a może ktoś inny dozna olśnienia i troszkę potu?
tak wolność dano nam z góry i gary nam jej nie odbiorą....trzeba się cieszyć życiem....zrobić obiad na dwa dni...albo niech przez tydzień jedzą fasolkę..a co to restauracja...?żeby podawać wykwintne dania...może sami coś ugotują ....
mam nadzieję,że mój małżonek tego nie czyta....:)
wychowany w starym systemie trochę sie buntuje......ale kiedy widzi moją nieustępliwość...choć wcale nie jest łatwo krążyć pomiędzy porozwalanymi rzeczami czy pić z plastikowego kubka (serio),nie ma wyjścia...tak postawa wcale nie jest łatwa...czy dla świetego spokoju po prostu nie robimy czegoś na co nie mamy ochoty?
Dom to nie muzeum!!!!jak mawiała jedna dama w filmie"I kto to mówi"

zeberka68
uczen
Posts: 18
Joined: Thu Feb 01, 2007 6:12 pm

Postby zeberka68 » Thu Dec 06, 2007 10:18 pm

............ :? mój małżonek tu czyta :) .............ale co tam!
Ja jestem matką 10cio letniego łobuza z IVb :D Trzy lata siedziałam z nim w domu jak był mały...........pod koniec też myślałam że zwariuję! czułam się okropnie zapuszczona, nieatrakcyjna i zapomniana przez świat. Właściwie z dołka wyciagnął mnie jakiś głupi kurs dla sekretarek na który sie zapisałam. Tak! żeby się pomalować, gdzieś sobie wyjść, spotkać jakiś ludzi i jeszcze sie czegoś nauczyć. Myślę że to klucz do tego żeby nie zwariować.............opiekując się dziećmi :) trzeba znaleźć czas na coś tylko dla siebie.......i koniecznie zacząć wychodzić z domu do ludzi choćby tylko na krótko.
Tych trzech lat nie żałuję oczywiście, bo to na prawdę dla dziecka dobre być z nim :D :D śpiewać mu piosenki, czytać razem książki, bawić się klockami, przytulać i mówić, mówić, mówić :D dzieci wtedy bardzo szybko sie uczą :)
..........ale właściwie to chciałam napisać że:.......niezwykle ciężko pogodzić jest obowiązki zawodowe z wychowaniem dzieci. Dla mnie to ciągłe kompromisy. Coś jest zrobione i coś zaniedbane............ale nie da się inaczej. Nasz dyrektor w studium plastycznym, do którego chodziłam ( ciągle go przytaczam ale to dla tego, że jego teorie wydaja mi się ciekawe) zawsze nam mówił..................kobiety są zdolniejsze plastycznie niż mężczyźni, ale niewiele z nich zostaje znanymi artystkami bo mają na głowie dużo obowiazków domowych. Tym obowiazkom poświęcaja zbyt dużo czasu, a na sztukę nie wiele im zostaje. I mawiał...........musicie być egoistkami!
Często o tym myślę :)


Return to “Różne różności”

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest