Śmierć w polskiej sztuce współczesnej

W tym dziale będziemy chcieli poszerzyć wiedze na temat sztuki. Także wprowadzimy nowy dział Sztuka multimedialna.
laim
mistrz
Posts: 100
Joined: Wed Oct 18, 2006 8:11 pm

Śmierć w polskiej sztuce współczesnej

Postby laim » Mon Jan 15, 2007 1:57 pm

ŚMIERĆ W POLSKIEJ SZTUCE WSPÓŁCZESNEJ


Korzystając z możliwości, chciałbym się podzielić wrażeniami z wykładu, jaki się odbył w Jeleniogórskim oddziale BWA. Pod koniec ubiegłego roku, gościnnie z wykładem o śmierci w polskiej sztuce współczesnej, gościła dr Izabela Kowalczyk (historyk sztuki, krytyczka i publicystka, autorka m.in. książki pt.: Ciało i Władza, którą również będę starał się zrecenzować na forum DOOP.
Jak wiadomo, obrazy śmierci, zalewają nas praktycznie w każdym przekazie informacyjnym. Sztuka nie pozostaje obojętna, w wiekach przeszłych był, to jeden z chętnie podejmowanych wątków tematycznych, pokazywano rozmaite przedstawienia od tańca śmierci, po makabreski i przerażające obrazy masakr etc. Choroba i śmierć, to zjawiska dotyczące każdego z nas z osobna, personalnie bardzo nam bliskie, a jednak za wszelką cenę wypierane z naszej świadomości. Polska sztuka krytyczna, związana z nurtem współczesnym, za główny cel stawia sobie, nie epatowanie obrazami śmierci, lecz cytowanie jej w kontekście. Obecna na sali wykładowej postronna kobieta zadała pytanie: "Czy musimy oglądać te stare kobiety, te zniszczone chorobą ciała, te pozbawione życia korpusy ofiar wojennych?"; Izabela, Kowalczyk, która zajmuje się tymi zagadnieniami odpowiedziała: "Oczywiście moglibyśmy, na to wszystko nie patrzeć, udać, że nie istnieje to w naszym życiu, ale, to oznaczałoby, że nie dorośliśmy do zrozumienia tego, kim tak naprawdę jesteśmy. Jest tak, że im bardziej zastanawiamy się nad tymi granicznymi odczuciami, tym bardziej zaczynamy je rozumieć i oswajać się z tym, że i w końcu, to i nas dosięgnie." Z drugiej strony, jeden z postulatów postawionych przez dr Kowalczyk brzmiał, że na obrazach śmierci można zrobić fortunę. Reporterzy uczestniczący w konkursach fotografii dziennikarskiej, zrobią wszystko, aby zdobyć jak najbardziej wstrząsające kadry, które potem mogą im przynieść sławę i pieniądze. Tego typu zachowanie zostało ocenione jako medialny wzrokowy kanibalizm. Ciekawe w tym wszystkim, że również my sami jesteśmy zaliczeni do tej grupy, przecież tak często napawamy się widokiem umierających ludzi. Polska sztuka krytyczna, w ostatnich latach zwróciła uwagę na ten temat i uznała, że jest on wart skomentowania z kilku powodów. Na pewno czynnikiem prowokacyjnym jest rola mediów w dzisiejszej komunikacji społecznej. Oto przeciętny człowiek swoją wiedzę o świecie czerpie z telewizji (prasy, Internetu...). Wszechobecna kultura masowa, uczyniła ze złych informacji, informacje najbardziej pożądane, które na pewno przyciągną odbiorcę i się sprzedadzą. Dlatego artyści uznając, że sami są zalewani tymi obrazami, mogą je codziennie zobaczyć w każdym serwisie wiadomości, zaczęli reagować na nie w swoisty artystyczny sposób. I tak Katarzyna Kozyra, w swojej pracy dyplomowej "Piramida Zwierząt", udała się do ubojni, gdzie wyselekcjonowała przeznaczonego na śmierć konia, a następnie na jej polecenie zwierze zostało uśmiercone, aby posłużyć jako jeden z elementów jej przyszłej kontrowersyjnej rzeźby."Piramida Zwierząt", wywołała liczne reperkusję oraz oburzenie, w rozmaitych kręgach odbiorców, artystkę atakowano przede wszystkim, za niemoralność i brak serca, czyli za okrucieństwo. Praca jednak opowiadała właśnie o niczym innym, jak o tym okrucieństwie, które każdy z nas pragnie wyprzeć z umysłu. Większość Polaków to mięsożercy, traktujący pożywienie mięsne, jakby ono pojawiało się znikąd, chodzi o to, że nie tylko koń, ale miliony zwierząt jest uśmiercanych, aby ktoś mógł zjeść sobie kotleta. Zatem atakujemy innych, a przecież, to my wytwarzamy zapotrzebowanie na ten mord, to dla nas zabija się w ubojniach prądem zwierzęta, my natomiast w swej hipokryzji, pragniemy mieć na rękach czyste białe rękawiczki, nie identyfikując swoich postaw z przemocą i zabijaniem, tak jak byśmy byli ponad. Kolejne przedstawienie K. Kozyry pt.: "Olimpia" pokazuje ciało w stanie choroby, starzenia i rozkładu. Nie jest, to ciało zdrowe, sztuczne, modelki z rozkładówki czy Playboya, na które chętnie spojrzą miliony mężczyzn, ale nie tylko mężczyzn, bo każdy pragnie patrzeć na ładne buzie etc. Jest, to ciało zaatakowane śmiertelną chorobą, pokazujące nam, że z nami może stać się to samo, w swoim czasie. I znowu krytyka zareagowała chronicznie, tak jakby, to, co pokazała artystka nie dotyczyło człowieka (każdego z nas).
Na wielu przezroczach mogliśmy też zobaczyć, jak człowiek z podmiotu, staje się w momencie śmierci przedmiotem, bezkształtną masą, bryłą zwłok, często powykręcaną, zdeformowaną lub służącą za preparat w jednej z akademii medycznych (Łódź, w holu A.M. eksponowane są fragmenty ludzkie (prawdopodobnie ludzie bezdomni), służą one za eksponaty dla studentów). W polskiej sztuce powojennej, do tego typu obrazów należą przedstawienia z cyklu "Rozstrzelania", które tworzył Andrzej Wróblewski (1927-1957). Oglądając te kompozycje, widzimy powyginane torsy, bezwyrazowe twarze i wiele innych detali, wskazujących na symbolikę umierania nie koniecznie zaplanowanego. Kto z nas chciałby dobrowolnie stanąć pod ścianą straceń? Do tych prac znakomicie odnoszą się przedstawienia fotografii dziennikarskiej, gdzie np. w Sarajewie podczas konfliktu, dochodziło do opłacania snajperów przez dziennikarzy rządnych tzw. "dobrego zdjęcia", ludzie ginęli, bo fotograf opłacił snajpera (dochodziło do takich przypadków). Inny współczesny polski artysta, krytykowany praktycznie cyklicznie za swoje prace Zbigniew Libera w pracy pt.: "Obóz Koncentracyjny", ukazał nic innego, jak wyświechtanie przez kulturę masową prawdy o śmierci. Obóz koncentracyjny w formie klocków lego, to dobry obraz naszej obłudy. Funkcjonują przecież w naszym społeczeństwie tzw. dowcipy o Żydach, piecach i kominach, dzieci nasze bawią się zabawkami, które imitują narzędzia mordu, tym bardziej nie zrozumiała jest krytyka, a to z tego powodu, że adresowana jest nie do odpowiedniego źródła (artysta). Wielu z nas wojnę kojarzy jako przygodę, sprawdzian bohaterstwa, a pobyt w wojsku jako sprawdzian męskości. Wystawa "Naziści" w Zachęcie, która skończyła się skandalem z powodu "Kmicica", Daniel Olchbryski, pokazała jak bardzo za sprawą kultury masowej została zamazana prawda o brutalności wojny. Artysta czyniąc zabieg wymieszania fotografii prawdziwych nazistów z tymi fikcyjnymi (aktorzy grający nazistów), chciał pokazać, że tak naprawdę nie rozróżniamy już prawdy od fikcji, a wojnę kojarzymy z tym, co pokażą nam w telewizji. Np. z kultowym filmem pt. "Czterej Pancerni i Pies" reż. K. Nałęcki. Jaka jest wojna? Czy rzeczywistość jest taka, jak ją nam przedstawiają media, czy rzeczywiście Polacy w misji "pokojowej" w Iraku stoją na straży, tego, co najlepsze? Nad pobytem polskich żołnierzy w Iraku również zastanawiał się w swych pracach Libera. Kiedy zobaczyłem jego przedstawienie, na którym było widać jak żołnierz polski z uśmiechem na twarzy obejmuje kobietę iracką, pełną uśmiechu i wdzięczności dla naszego żołnierza, zestawiłem ten obrazek z zasłyszaną historią od ludzi, którzy mieli styczność bezpośrednią z tym konfliktem (żołnierz, pobyt w Iraku). Okazuje się, że Polacy z racji zagrożenia; kobiety irackie pozorując ciążę, atakują często posterunki okupantów, podchodząc doń, a następnie detonując się w akcie samobójczym; żołnierze na krawędzi wytrzymałości psychicznej, niejednokrotnie strzelają do kobiet w ciąży, myśląc, że to niedoszłe samobójczynie! O tym nie dowiemy się z gazet, ani z telewizji, tylko bezpośrednio od ludzi uczestniczących w tej akcji. Inny artysta Artur Żmijewski, pokazuje ciała kalekie, zdeformowane, chore lub stare, trudno jest patrzeć na taki obraz człowieka, z pewnością łatwiej jest malować kwiatki, portrety, konie w galopie etc. Jednak czy skupiając się tylko i wyłącznie na tego typu sztuce, przekazie, człowiek jest w stanie się czegoś dowiedzieć o sobie? W sztuce jesteśmy przyzwyczajeni do obrazów śmierci, ale tych estetycznie poprawnych, czasem nawet urzekających i taki też fotogram można było zobaczyć podczas wykładu: młoda Czeczenka samobójczyni, która dokonała samoeksplozji na koncercie rockowym w Moskwie. Przeczyła wszelkim propagandowym kanonom, które mamy zakodowane za sprawą Rosjan tj. Czeczenka osoba stara, gruba, fanatyczka. Ta młoda dziewczyna, leżąca martwa na ziemi, była piękna, zastygła w potencjale, jaki mogła nieść przez całe życie, z tego powodu prasa zastanawiała się czy te zdjęcie może być pokazane, czy też nie. Jako twórca niezależny, działający również w zakresie sztuk plastycznych, niejednokrotnie podejmowałem tematykę związaną z ostatecznością. Zawsze byłem świadom, powagi tematu, nie chodziło mi osobiście o podkręcanie patosu umierania, ale o sam fakt jej brutalności, tzn. najczęściej nieoczekiwanego wkroczenia jej za sprawą innych ludzi, czy żywiołów w nasz poukładany świat. Śmierć, to coś nieuchronnego, coś, co może się przydarzyć nie tylko starcom czy żołnierzom, ale każdemu z nas w każdej chwili, czy, to dziecku, czy młodej kobiecie, czy pewnemu sobie dyrektorowi firmy lub artyście np. Beksiński. Skupiłem się w swoich przedstawieniach na aktualnych problemach, newsach podawanych w serwisach: matki morderczynie, katastrofy, oprawcy ścinający głowy, atak na W.T.C, jak i też Śmierć Papieża, która była za sprawą transmisji medialnej reportażem z umierania, podobnie jak śmierć J. Arafata czy Sadama. Czy artysta może; ma prawo przedstawiać w swej sztuce tego typu przedstawienia, jak powinien, to robić, co jest najważniejsze waszym zdaniem w takich komunikatach. Do odpowiedzi zapraszam serdecznie na forum komentarzy. Piszcie o tym, jak Wy to widzicie, niech każdy z nas będzie mądrzejszy o czyjeś doświadczenie. Zapraszam do dyskusji.

Jan Wieczorek

dafne
Posts: 3
Joined: Wed Oct 18, 2006 8:11 pm

Postby dafne » Sun May 06, 2007 11:02 pm

Bardzo ciekawy artykuł.
Jakie jest moje zdanie? Artyści mają prawo, a nawet powiedziałabym obowiązek komentowania wszelkich aspektów życia. Śmierć jest jego częścią, więc nie należy z niej robić tematu tabu. Podobnie jak z choroby, okrucieństwa, brutalności, itd. To właśnie nasza rzeczywistość. Taka jest. Oczywiście to tylko fragment naszej rzeczywistości, ale jednak jeden z puzzli tworzących pewną całość.
Sztuka krytyczna od dawna mnie interesuje i w pełni ją akceptuję. Nie jest ani ładna ani zachwycająca. Ale jest PRAWDZIWA!!! I za to ją cenię. Za to,że odwołuje się do spraw zagrzebanych, zakopanych i nazwanych przez ludzi gorszymi. Mam tu na myśli spychanie na margines rzeczy, które nie są ładne. W sztuce plastycznej wyraźnie to widać! Zawsze irytowało mnie to, że brzydota we współczesnej sztuce (bardzo często sztuka krytyczna) była smagana biczem medialnym. A niby dlaczego? Bo mówi o prawdziwych sprawach? Ludzkich?
Kozyra, Libera, Żmijewski, Żebrowska, Szapocznikow wyławiają to z rzeczywistości, co rzeczywistość chce ukryć, o czym ludzie głośno nie mówią. A mówić należy...
Nie wiem czy znasz pracę Alicji Żebrowskiej " Narodziny Barbie". Z pewnością jest to praca, która budzi kontrowersje. Ale w moim przekonaniu mocna i trafiona. Ikona popkultury(Barbie) przychodzi na świat z ludzkiego ciała. Barbie popkulturowe dziecię, które jest w pewnym sensie symbolem naszego popkulturowego świata. Jest ładna, powabna, ma swoje dzieci i męża, tysiąc pięknych ubrań i masę przedmiotów, o których nawet nam się nie śni. I co gorsza nasze dzieci też chcą być taką Barbii czy Kenem. Mieć to wszystko co ona ma. ma styl życie, którego niejeden pozazdrości. Ale Barbii to symbol. Media stale nam mówią jak powinniśmy wyglądać, co jeść jak się ubierać i jakie przedmioty posiadać. A my potem popadamy w anoreksję, depresję i poczucie niższości.
Trochę odbiegłam od tematu... Na koniec jeszcze raz powtórzę. Sztuka krytyczna zaistniała po to by wyciągnąć spod ziemi prawdę, ten fragment rzeczywistości, o którym się zapomina, a który też ją(rzeczywistość) tworzy. I dlatego nie jest zła...Jest prawdziwa.

laim
mistrz
Posts: 100
Joined: Wed Oct 18, 2006 8:11 pm

Postby laim » Mon May 07, 2007 6:51 am

Dziękuę za komentarz:)

Zgadzam się w pęłni, są różne odmiany działalności ludzkiej na niwie sztuki, sztuka krytyczna, też! Osobiście uważam,że dzięki tej można dużo dowiedzieć się o społeczeństwie, dysonansach, tematach tabu etc.Oczywiście znam akcje pt.: Narodziny Lalki Barbie, nawet o tym wspominałem, pisząć inny tekst pt.: Chrześcijaństwo- a Buntowniczy feminizm. wydaje mi się, słuszny Twój opis, że w pop-kulturze jakże często nie mamy do czynienia z narodzinami normalnego dziecka lecz rodzi się lalka (konsument), który przez całe życie będzie podążał za wytworami mody, emigrował w miejsca obfitszych satysfakcji etc. Artyści krytyczni, często są krytykowani, zauważyłem ,to na innych portalach, nawet ich realizacji nie chce się uznać za sztukę, w pewnych kanonach obowiązuje nadal, łąka, a na niej pasące się koniki, krówki etc. Jeśli możesz przeczytaj ten tekst zderzeniowy chrześcijaństwo-buntowniczy feminizm, tam piszę o marginalizacji roli kobiet, przez różne kręgi ideowe, a także o przedstawieniach sztuki krytycznej.

Pozdrawiam Serdecznie

dafne
Posts: 3
Joined: Wed Oct 18, 2006 8:11 pm

Postby dafne » Mon May 07, 2007 8:00 pm

z pewnością przeczytam. za chwilę dosłownie. Wracając do tego, że sztuka krytyczna spychana jest na margines. Ba! Nie tylko w portalach, ale w kręgu ludzi sztuki, profesorów uczelni plastycznych sztuka krytyczna uważana jest za NIE SZTUKĘ! najlepiej pomijano by ją na wykładach z historii sztuki współczesnej (zresztą tak też się czyni). Nie mówiąc już o tym, że Kozyra i pozostali są trędowaci wśród artystów i nie mile widziani na uczelniach. Takich gości się nie zaprasza, bo mogą skrzywić umysły młodych twórców. sama byłam świadkiem takiej akcji. O zgrozo!

laim
mistrz
Posts: 100
Joined: Wed Oct 18, 2006 8:11 pm

Postby laim » Tue May 08, 2007 7:18 am

Rzeczywiście ostracyzm!
Ja miałem okazję obiektywnie zapoznać się ze sztuką krytyczną na zajęciach ze sztuki współczesnej, ale na wydziale kulturoznawstwa. Dr Banaś nawet kazał nam czytać książki na ten temat:). Gustował w czymś innym, ale nie omieszkał obiektywnie o tym rozmawiać. W Jeleniogórskim BWA, jest raczej zielone światło na tego rodzaju sztukę, są czasem różnego typu akcje, wystawy etc., jak i też prelekcje na temat sztuki krytycznej, wypowiadają się fachowcy w skali kraju, a i np. Katarzyna Kozyra chętnie odwiedza nasze tereny.
Wydaje mi się, że to zwykła zazdrość wśród artystów, którzy nie mogą liczyć na przebicie się. Ja patrzę na to w innej kategorii, sztuka krytyczna, to jeden z gatunków sztuki, nie opowiada o sprawach łatwych. Historycy sztuki, maja problem jeszcze jeden, pewne zakresy działania artystów, wymykają się im z trafnej oceny, estetyka lat przeszłych i sztuki tradycyjnej, to zupełnie coś innego niż estetyka współczesności, tu już nie wystarczy podręcznik z zakresu estetyki M.Gołaszewskiej:) Kiedy miąłem wybrać jedne z ćwiczeń miąłem do wyboru, albo już trzeci raz oglądać cały zakres sztuki dawnej na slajdach i rozmawiać do znudzenia o sztuce sakralnej, albo przejść, do mg Wioli Krajeńskiej od nowych mediów i sztuki (WRO-Center) i mieć okazję słuchać o nowych bieżących rzeczach. Wybrałem, to drugie.:)


Return to “O SZTUCE”

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest